Wpisy archiwalne w kategorii
powyżej 200 km
| Dystans całkowity: | 24995.93 km (w terenie 22.00 km; 0.09%) |
| Czas w ruchu: | 1075:34 |
| Średnia prędkość: | 23.24 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 69.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 106981 m |
| Liczba aktywności: | 112 |
| Średnio na aktywność: | 223.18 km i 9h 36m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 17 sierpnia 2013Kategoria Focus, powyżej 200 km
Jastrzębia Góra - Bartoszyce
Dzień pierwszy
Wstępu nie będzie. Opisywałem już i opowiadałem, że ponad trzy lata na to czekałem, że miałem sporo wątpliwości… Wystarczy. SMS-y będą. Dostawałem ich dziennie około pięćdziesiąt. Ze wsparciem, z prognozą pogody, z adresem noclegu, z opisem sytuacji na trasie. Wszystkie oczekiwane i bardzo pomocne. Będą tu przedstawiane w oryginalnej pisowni, autorzy podawani tak jak są w mojej książce adresowej. Pisze Zuza: „Powodzenia. Trzymam kciuki”. Pisze „T”: „Myślę, myślę, więc bądź silny”.
Jastrzębia Góra, przylądek Rozewie, dochodzi godzina zero. Dziewiętnastu zawodników gotowych do startu. Większości nie znam. Znam natomiast doskonale Waksmunda i Wilka. Łączy nas od kilku lat forum podrozerowerowe.info. Przejechaliśmy razem wiele kilometrów, wypiliśmy niejedno piwo, przegadaliśmy niejeden wieczór. Stanowimy swego rodzaju awangardę ultramaratończyków na forum. To od nas zaczęły się starty w BBTourze, za nami poszli koledzy z forum. Mamy zdjęcia naszej trójki na starcie w Świnoujściu, mamy na mecie w Ustrzykach, mamy w szpitalu, gdy przyjechali rowerami z Warszawy odwiedzić mnie w Piotrkowie, nie mogło więc obyć się bez zdjęcia na Rozewiu. Pstrykamy fotkę, życząc sobie, aby powtórzyć to za dziesięć dni.
Ruszamy. Początki spokojne, po bruku, do Władysławowa. Potem na asfaltach peleton rozpędzał się coraz bardziej. Sprawnie przemknęliśmy przez Trójmiasto, często wężykiem między rzędami aut czołgających się w ślimaczym tempie w korkach. Za miastem szybkość znów wzrasta. Pędzimy 30-35 km/godz. Dla mnie za szybko, ale nic to, do promu w Mikoszewie wytrzymam bez problemu, potem odpuszczę grupę. Tak też się stało. Niedługo jedziemy razem z Wilkiem. Będziemy jechać razem do północy, do Bartoszyc. Za Elblągiem umawiamy się na wspólne zakupy i obiad we Fromborku. Ja odbijam na chwilę na stację benzynową po zakup jakiegoś picia, bo bidony już puste. Spotykam tam Marcina Nalazka. Pozornie nic nieznaczący incydent, ale spotykać się będziemy wielokrotnie na trasie do samej mety. Wyruszamy z tej stacji razem, Marcin po chwili odjechał mi, jak chciał. We Fromborku spotykam Wilka i wypełniamy wcześniejszy plan. Jechaliśmy razem do Bartoszyc, gdzie ja zostałem na nocleg. Wilka dogoniłem dopiero na mecie. Dojechał tam około półtorej doby wcześniej.
Pisze „Waski”: „No to dobrych i regenerujących snów. Oby tak dalej. Dobranoc”.
Noclegi. Wiedziałem od dawna, że jazda nocą przez dłuższy czas to nie jest moja specjalność. Poza tym nie da się organizmu oszukać do tego stopnia, żeby nie spać dziesięć dni pod rząd. Założyłem sobie przed startem, że każdej nocy muszę spać około pięć godzin w łóżku, na kwaterze czy w hotelu. Inaczej nie dam rady. Padnę. Do tego codziennie gorący prysznic, kolacja, śniadanie. Miałem sporo „pomagierów” pod telefonami w całej Polsce. Od noclegów była córka Zuza i Mikołaj. Pod wieczór orientowałem się już, dokąd mogę danego dnia dojechać, telefonowałem i prosiłem: załatwcie mi nocleg np. w Krynicy. Za pół godziny dostawałem SMS z adresem i numerem telefonu najczęściej do jakiejś agroturystyki. Gospodarze byli uprzedzeni, że zjawię się około północy, czekali na mnie z kolacją, ze śniadaniem na jutro. To działało doskonale i dało efekty. W Bartoszycach spałem w hotelu. Niestety emocje nie dawały mi zasnąć. Może godzinę, może dwie naprawdę spałem. To musiało się odbić czkawką następnego dnia.
Vmax : 47.10 km/h Temp : 27.0 'C
Dzień pierwszy
Wstępu nie będzie. Opisywałem już i opowiadałem, że ponad trzy lata na to czekałem, że miałem sporo wątpliwości… Wystarczy. SMS-y będą. Dostawałem ich dziennie około pięćdziesiąt. Ze wsparciem, z prognozą pogody, z adresem noclegu, z opisem sytuacji na trasie. Wszystkie oczekiwane i bardzo pomocne. Będą tu przedstawiane w oryginalnej pisowni, autorzy podawani tak jak są w mojej książce adresowej. Pisze Zuza: „Powodzenia. Trzymam kciuki”. Pisze „T”: „Myślę, myślę, więc bądź silny”.
Jastrzębia Góra, przylądek Rozewie, dochodzi godzina zero. Dziewiętnastu zawodników gotowych do startu. Większości nie znam. Znam natomiast doskonale Waksmunda i Wilka. Łączy nas od kilku lat forum podrozerowerowe.info. Przejechaliśmy razem wiele kilometrów, wypiliśmy niejedno piwo, przegadaliśmy niejeden wieczór. Stanowimy swego rodzaju awangardę ultramaratończyków na forum. To od nas zaczęły się starty w BBTourze, za nami poszli koledzy z forum. Mamy zdjęcia naszej trójki na starcie w Świnoujściu, mamy na mecie w Ustrzykach, mamy w szpitalu, gdy przyjechali rowerami z Warszawy odwiedzić mnie w Piotrkowie, nie mogło więc obyć się bez zdjęcia na Rozewiu. Pstrykamy fotkę, życząc sobie, aby powtórzyć to za dziesięć dni.
Ruszamy. Początki spokojne, po bruku, do Władysławowa. Potem na asfaltach peleton rozpędzał się coraz bardziej. Sprawnie przemknęliśmy przez Trójmiasto, często wężykiem między rzędami aut czołgających się w ślimaczym tempie w korkach. Za miastem szybkość znów wzrasta. Pędzimy 30-35 km/godz. Dla mnie za szybko, ale nic to, do promu w Mikoszewie wytrzymam bez problemu, potem odpuszczę grupę. Tak też się stało. Niedługo jedziemy razem z Wilkiem. Będziemy jechać razem do północy, do Bartoszyc. Za Elblągiem umawiamy się na wspólne zakupy i obiad we Fromborku. Ja odbijam na chwilę na stację benzynową po zakup jakiegoś picia, bo bidony już puste. Spotykam tam Marcina Nalazka. Pozornie nic nieznaczący incydent, ale spotykać się będziemy wielokrotnie na trasie do samej mety. Wyruszamy z tej stacji razem, Marcin po chwili odjechał mi, jak chciał. We Fromborku spotykam Wilka i wypełniamy wcześniejszy plan. Jechaliśmy razem do Bartoszyc, gdzie ja zostałem na nocleg. Wilka dogoniłem dopiero na mecie. Dojechał tam około półtorej doby wcześniej.
Pisze „Waski”: „No to dobrych i regenerujących snów. Oby tak dalej. Dobranoc”.
Noclegi. Wiedziałem od dawna, że jazda nocą przez dłuższy czas to nie jest moja specjalność. Poza tym nie da się organizmu oszukać do tego stopnia, żeby nie spać dziesięć dni pod rząd. Założyłem sobie przed startem, że każdej nocy muszę spać około pięć godzin w łóżku, na kwaterze czy w hotelu. Inaczej nie dam rady. Padnę. Do tego codziennie gorący prysznic, kolacja, śniadanie. Miałem sporo „pomagierów” pod telefonami w całej Polsce. Od noclegów była córka Zuza i Mikołaj. Pod wieczór orientowałem się już, dokąd mogę danego dnia dojechać, telefonowałem i prosiłem: załatwcie mi nocleg np. w Krynicy. Za pół godziny dostawałem SMS z adresem i numerem telefonu najczęściej do jakiejś agroturystyki. Gospodarze byli uprzedzeni, że zjawię się około północy, czekali na mnie z kolacją, ze śniadaniem na jutro. To działało doskonale i dało efekty. W Bartoszycach spałem w hotelu. Niestety emocje nie dawały mi zasnąć. Może godzinę, może dwie naprawdę spałem. To musiało się odbić czkawką następnego dnia.
Dane wycieczki:
Dystans : 254.58 km (0.00 km teren) Czas : 09:51 h Vsr : 25.85 km/h Podjazdy : 808 m Vmax : 47.10 km/h Temp : 27.0 'C
Niedziela, 11 sierpnia 2013Kategoria Focus, powyżej 200 km
Tradycyujna już u mnie trasa. Mapka ta sama co 06.07.2013
Vmax : 55.20 km/h Temp : 26.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 212.65 km (0.00 km teren) Czas : 07:24 h Vsr : 28.74 km/h Podjazdy : 698 m Vmax : 55.20 km/h Temp : 26.0 'C
Sobota, 3 sierpnia 2013Kategoria Focus, powyżej 200 km
Ostrowiec-Sienno-Lipsko-Zwoleń-Kozienice-Magnuszew i powrót
Vmax : 51.00 km/h Temp : 29.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 233.53 km (0.00 km teren) Czas : 08:31 h Vsr : 27.42 km/h Podjazdy : 447 m Vmax : 51.00 km/h Temp : 29.0 'C
Sobota, 6 lipca 2013Kategoria powyżej 200 km, Focus
Jednego dnia byłem w województwach : Świętokrzyskim, Mazowieckim, Lubelskim, Podkarpackim :)
Sporo wiatru dziś było. Czas jazdy z postojami : 8,5 godz, co daje średnią 25,5 km/h
Vmax : 55.90 km/h Temp : 28.0 'C
Sporo wiatru dziś było. Czas jazdy z postojami : 8,5 godz, co daje średnią 25,5 km/h
Dane wycieczki:
Dystans : 216.67 km (0.00 km teren) Czas : 07:43 h Vsr : 28.08 km/h Podjazdy : 730 m Vmax : 55.90 km/h Temp : 28.0 'C
Poniedziałek, 1 lipca 2013Kategoria Focus, powyżej 200 km
Złoczew - Ostrowiec
Vmax : 57.20 km/h Temp : 25.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 287.18 km (0.00 km teren) Czas : 10:25 h Vsr : 27.57 km/h Podjazdy : 985 m Vmax : 57.20 km/h Temp : 25.0 'C
Niedziela, 23 czerwca 2013Kategoria powyżej 200 km, Author
Łosice-Mordy-Łuków-Dęblin-Garbatka Letnisko-Zwoleń-Ciepielów-Sienno-Ostrowiec
Tym razem już o siódmej rano byłem w drodze. Zaległości po dwóch dniach wyraźne. Zmodyfikowałem trasę, by przed wieczorem do Ostrowca dojechać. Pierwsze trzy godziny - super. I znowu burza. Przeczekałem w śmierdzącej, zdewastowanej psiej budzie noszącej dumne miano przystanku autobusowego. Po godzinie ruszyłem dalej, nawet słońce zaświeciło. W Łukowie obiad. Masakra z tymi weselami po knajpach.
Jedzie człowiek zmęczony i głodny, a w restauracjach odmawiają obsługi, bo mają imprezę. Jakoś namówiłem kelnerkę, żeby mi podała coś do stolika na zewnątrz.
Udało się. Nie pierwszy jednak raz miałem w weekend z wyżywieniem takie kłopoty. Zaraz za Łukowem - kapeć. 15 minut w plecy.
Jakoś werwy dostałem w drugiej połowie dnia na szczęście. Jechałem znacznie szybciej. Czułem zmęczenie w nogach, ale energia jeszcze była, było czym kręcić. O godzinie 21.05 byłem w domu. :)
Vmax : 40.60 km/h Temp : 26.0 'C
Tym razem już o siódmej rano byłem w drodze. Zaległości po dwóch dniach wyraźne. Zmodyfikowałem trasę, by przed wieczorem do Ostrowca dojechać. Pierwsze trzy godziny - super. I znowu burza. Przeczekałem w śmierdzącej, zdewastowanej psiej budzie noszącej dumne miano przystanku autobusowego. Po godzinie ruszyłem dalej, nawet słońce zaświeciło. W Łukowie obiad. Masakra z tymi weselami po knajpach.
Jedzie człowiek zmęczony i głodny, a w restauracjach odmawiają obsługi, bo mają imprezę. Jakoś namówiłem kelnerkę, żeby mi podała coś do stolika na zewnątrz.
Udało się. Nie pierwszy jednak raz miałem w weekend z wyżywieniem takie kłopoty. Zaraz za Łukowem - kapeć. 15 minut w plecy.
Jakoś werwy dostałem w drugiej połowie dnia na szczęście. Jechałem znacznie szybciej. Czułem zmęczenie w nogach, ale energia jeszcze była, było czym kręcić. O godzinie 21.05 byłem w domu. :)
Dane wycieczki:
Dystans : 236.03 km (0.00 km teren) Czas : 10:34 h Vsr : 22.34 km/h Podjazdy : 496 m Vmax : 40.60 km/h Temp : 26.0 'C
Środa, 1 maja 2013Kategoria Author, powyżej 200 km
Ostrowiec-Staszów-Pacanów-Dąbrowa Tarnowska-Żabno-Wojnicz-Nowy Sącz
Vmax : 53.50 km/h Temp : 13.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 203.46 km (0.00 km teren) Czas : 08:31 h Vsr : 23.89 km/h Podjazdy : 911 m Vmax : 53.50 km/h Temp : 13.0 'C
Czwartek, 1 listopada 2012Kategoria Author, do 100 km, powyżej 200 km
Zduńska Wola - Śrem
Vmax : 40.80 km/h Temp : 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 216.63 km (0.00 km teren) Czas : 10:13 h Vsr : 21.20 km/h Podjazdy : 348 m Vmax : 40.80 km/h Temp : 'C
Środa, 31 października 2012Kategoria Author, powyżej 200 km
Ostrowiec - Zduńska Wola
Vmax : 42.50 km/h Temp : 10.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 244.72 km (0.00 km teren) Czas : 12:16 h Vsr : 19.95 km/h Podjazdy : 971 m Vmax : 42.50 km/h Temp : 10.0 'C
Niedziela, 9 września 2012Kategoria Author, powyżej 200 km
Zabrzeż-Łącko-Podegrodzie-Chełmiec-Nowy Sącz-Wojnicz-Dąbrowa Tarnowska-Szczucin-Pacanów-Staszów-Opatów-Ostrowiec.
Vmax : 58.50 km/h Temp : 24.0 'C
Dane wycieczki:
Dystans : 220.57 km (0.00 km teren) Czas : 10:15 h Vsr : 21.52 km/h Podjazdy : 740 m Vmax : 58.50 km/h Temp : 24.0 'C

